2 miesiace pożniej
Julie jak zwykle wstała o 6 by troche pobiegac. Uwielbiala tą świerzośc powietrza o poranku. Od śmierci Laury nie minęlo wiele czasu, jednak Julie męczyły jej własne myśli. Cały czas widziala tego chlopaka. Widziala w jego oczach że nie jest dobry... więc czemu je ratował ?
Wrociła do domu. Złapała torbę i poszła na zajęcia. Zauważyła coś niepokojącego w zachowaniu Sarah. Ciężko im było się pozbierać po smierci Laury , jednak tego dnia Sarah wyglądała jeszcze gorzej. Cienie pod oczami zdradzały jak bardzo cierpi i żaden puder tego nie zamaskuje.
Julie przestala już liczyć lekcje, kiedy do klasy wpadł On. Oczy miał szeroko otwate. Najpierw spojrzal na panią Andrews która go zignorowała. Gdy zauważył Julie złapał ją za rękę i pociągnął za sobą.
Gdy odeszli kawałek od wszystkich drzwi, gdzie mogłby ich ktoś podsłuchać chłopak zwrócil się do niej po imieniu pomimo , że wcześniej ze zobą nie rozmawiali :
- Julie musisz mi pomóc - w jego głosie usłyszała błagalny ton ...- Nagle uświadomiła sobie, że zna jego imię !
Nathan patrzył na nią czekając na jakikolwiek znak.
- j.. ja- wyjąkala,-... - o co chodzi ?
- Nie czas na wyjasnienia! Jestes w niebezpieczeństwie ! Pomoz mi i ukryj się ! - gdy skończył to mówić wszystkie szyby, jak na komędę pękły. Szkło posypalo się na posadzkę...
- Nathan !- jej głos zadrżał
- On tu jest ! - zakrywając oczy i zakładając ciemny kaptur złapał ją za rękę.
Julie była tak przerażona , że gdyby kazał jej podnieść kawałek szkła i wbić sobie w brzuch pewnie by to zrobiła. Sama nie wiedziała czemu, ale mu ufała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz