- Jeej Kathy jutro impreza wiesz juz w co się ubieżesz- zapytała Julia.
- Tez sie ciesze juz sie nie mogę doczekać - przerwałam i spojrzałam na nią. Nie musiałam kończyć wiedziała o co chodzi.
A chodziło o Nialla... matko może wreszcie dowie sie jak mam na imię... haha xd o czym ja mażę. On nawet nie wie że istnieję . Jestem dla niego tylko kolejną nic nie znaczącą dziewczyną którą czasem mija.
- To w co sie ubierasz ?
- Myślę że w to ...- wyciągnęłam z szafy sukienkę :sukienka: do tego może ... naszyjnik
Stała z otwartą buzią, musiałam coś powiedziec
- Stara tylko w niej nie chodziłam- uśmiechneła sie.
- Wiem jakie buty będa do tego pasować- pobiegła do swojego domu.mieszkamy blisko siebie 2 domy . Przyniosła śmliczne brązowe buty na obcasiku .
- Stare tylko nie chodziłam- powierdziała sarkastycznie i podała mi buty .
Potem poszukałyśmy czegoś dla niej i zaczełyśmy sie malować.
- ok to spotykamy się koło znaku- powiedziała i wyszła. Chcialam jeszcze raz zobaczyć się w lusterku nie wiedziałam że wyglądam takś ślicznie. Pierwsze raz w lustrze zobaczyłam piekną istote nie jak zwykle paszteta...
Wyszłam z domu i poszłam jeszcze się przejść powieważ miałam jeszcze troszke czasu.
Gdy przyszłam ,, pod znak,, Julia już tam była. Jej tata nas odwiózł.
Weszłyśmy na imprezę było juz mnustwo ludzi. A ja ... zaczęłam rozglądać sie za Niallem. Nigdzie nie mogłam go znależć. Byłam wściekła że tyle szykowania się a jego nie ma. Poszłam więc do Juli i powiedziałam że chcę już wyjsć żeby mnie wyprowadziła... Zrobiła smutną minę ale nie pytała wiedziała...
Wyszłam przed klub.odeszałam kawałek i usiadłam na murku. Wyjęłam z torebki papierosa ... Noc była ciepła ale jednak mimo to ja się trzęsłam... Sama z siebie się śmiałam... Gdy miałam w rece komórkę i chciałam zadzwonić do mamy zeby po mnie przyjechała... zobaczylam go... Siedział na przeciwko mnie pod niewielkim drzewem. Otworzyłam szeroko oczy i schowałam telefon. Myślałam że to sen... Ale to było strasznie realne.Wstałam i podeszłam, z każdym krokiem coraz bardziej bałam sie że jednak się obudzę... Usiadłam obok niego , popatrzył na mnie:
- Stało się cos - to naprawde nie była sen !
- Nic ...- tłumił łzy- nic takiego...- Spojrzał na mnie iodwrocił głowe... cierpiał...
- Na pewno ... wszystko dobrze?
- Nic nie jest dobrze- łzy leciały mu po policzkach- wszystko jest nie tak- wstał, Również wstałam.
- Chodż pokażę ci coś- złapał mnie za rekę i zaciągnął spowrotem do klubu.
Przystanął i zaczął sie rozglądać. Juz wiedziałam że nie chce mi pokazeć czegoś tylko kogoś. Nagle chyba tego kogos zobaczył...Wskazał palcem... Pokazał jakąś dziewczyne... nie przyjzałam sie jej. czekałam na wyjanienie. Wyszliśmy
- to ona...to ta szmata-próbował sie uspokoić ale mu nie wychodziło... - ona z nim- powiedział i wybuchł płaczem. Jedyne co mogłam zrobić to przytulić go.
Pół nocy siedzieliśmy i rozmawialismy. Koło 4 poszłam do domu.
Byłam tak szczesliwa że dane mi było go poznać a jednocześnie smutna bo widać było że bardzo kovhał tą dziewczyne...
znał tylko moje imię i numer telefonu... no i moją przyjaciólkę bo tak jakoś wyszło że sie poznali.
Szłam drogą było jeszcze całkiem ciemno. Las nie był nastawiony do mnie przyjażnie, bo co chwilę słychać było trzaśnięcie gałezi. Za każdym nawet najmniejszym dżwiękiem przyspieszałam kroku...
Nagle coś powaliło mnie na ziemie moje serce zaczeło bić jeszcze szybciej niż dotychczas. Poczułam ukłucie w ramie... potem juz była tylko ciemność....
koniec cz.1
~Louisa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz