Jestem Louisa mam 15 lat i... w sumie nic ciekawego sie nigdy nie dzieje. Moje zycie jest nudne. Jak każda nastolatka czytam magazyny mam swoje hobby czyli psy. Kocham pieski to moja najwieksza pasja. Moim mażeniem jest coś innego np. podróż do anglii. Moja przyjaciołka Julia juz tam byla mowiła ze jest cudnie i ze musze sie tam wybrac. Jednak ona śpiewa. Pojechala tam bo wygrala konkurs dzieki czemu miala ufundowanom podróz do anglii.
Jest 28 czerwca koniec szkoły. Od paru tygodni strasznie zle się czułam więc dziś mam umowioną wizytę u lekarza. Boję się, czuje ze jestem chora...
Już po wizycie wyniki będą za 3 dni. Co za nerwowy czas. Julia mnie wspiera jak zawsze zreszta. Nie wiem co bym bez niej zrobila.
Własnie przyszedl do mnie Kacper. Uwielbiam go. Jednak on nic nie wie gdzie byłam i moze lepiej zeby tak zostało. Nie wiem jakie sa wyniki powiem mu jak sie dowiem... na pewno...
29 jeszcze troszke ... juz nie moge wysiedziec na miejscu ... ide do julii nie mam zamiaru siedziec sie martwic.
Poszlyśmy na lody i rozmawiałysmy ... ona zawsze wie co powiedzieć. juz sie tak nie denerwuje.
Kacper znów przyszedl chyba cos podejrzewa... Ide do niego.
wieczór nigdy bym nie uwierzyła w to co się stało ... Kacper !!! pocalował mnie powiedzial ze tak naprawde to on mnie kocha... bylam w szoku... nie wiedziałam co mam powiedzieć ... co o tym mysleć ?
30 cały dzień nic nierobienia jedynie poszłam troszkę do moich zwierzaczków . jutro wyniki . chce juz je znać. Myślę ze pójde do Bianki - moja kolezanka- bo julia dzis nie moze. zobaczymy czas pokaze.
31. Jadę z mama po wyniki w brzychu mam motyle nie wiem co mam mysleć ostatnio tyle sie wydazyło moje mysli sa jak kłebek nici ktorych nie mozna rozplatać. O ! mama zatrzymała auto. widzę ze się denerwuje. Otwieram usta i chcę spytac co się stalo ale nie moge coś blokuje mi gardło. Mama otwiera drzwi. Idziemy po betonowym chodniczku do drzwi. Z duzych ciężkich drewnianych drzwi wychodzi lekarz zaprasza nas. Siadamy. Lekarz patrzy w kartkę, nastepnie na mnie i na mame i mowi :
- przykro mi- mama zrobiła duże oczy nie wie pewnie o co chodzi- pani córka ma raka.
te słowa były jak uderzenie pioruna mocne i niespodziewane.
- J...j...jak ...t..to ? - wykrztusiła mama . ledwie wydobywając głos z gardła. Ja siedziałam tylko bo byłam w takim szoku ze nie mogłam nic powiedzieć .
Lekarz powiedzial ze natychmiast rozpoczynamy chemioterapie. Ja juz wiedzialam co to znaczy ...
Zaraz po wyjsciu z gabinetu mama zaczeła dzwonic do taty babci itd a ja... zadzwoniłam do juli... musiałam jej powiedzieć ze moge umrzeć....
cz.1
~ Louisa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz