- Louisa prosze cie on na pewno tego nie chciał - juz nie wiedziala jak mnie pocieszać.
- musze uciekac nie przezyję spotkania z nim.
A wszystko zaczęło się całkiem niewinnie. Zaczęlam się spotykać z nowym chlopakiem Zaynem. Chciał grac bed boya ale ja wiedziałam od razu że taki nie jest. Tak myślałam. Myliłam się. Zayn jest ode mnie starszy 3 lata. Mimo to dobrze się razem dogadywalismy. Kazdy dzień z nim był wyjątkowy. Nikt nie umie całować tak jak on.
Tegoż dnia jak zwykle szlam ze szkoly. Zawsze mijałam ciemną uluczkę. jakos nie wywoływała u mnie strachu. Nagle z nikąd wyrosli mi przed twarzą dwa jakies drągale. Zaczęli mnie popychac , chciali się mną zabawić. Tylko kątem oka dostrzegłam Zayna ! Stał, przygladał się , nie zrobil nic. Kompletnie nic. Na szczeście policja patrolowala teren. Uciekli. Nie widziałam zayna kilka dni. Myślalam ze to juz koniec kiedy on nagle się zjwił:
- Przepraszam nie mogłem ci pomóc bo ..- zaczał się tlumaczyć.
- bo co ?- krzyknęlam
- Bo by cie zabili
- Myślałam ze wymyślisz cos lepszego
- naprawde Louisa uwierz mi prosze cie - w oczach miał lzy
- ehh...- westchnęlam- no dobrze , ale to jest twoja szansa ... oby to sie nie powórzyło.
- tak wiedzialem ze mnie kochasz- przytulil mnie i pocałował
Następnego dnia postanowiłam zrobic mu niespodziankę. weszlam po cichu do jego domu. Drzwi były otwarte. Powoli na palcach weszlam. Szłam korytarzem i się rozgladalam. Na koncu korytarza były uchylone drzwi... podeszlam. Powoli przesunełam je w stronę pokoju. Ujrzalam Zayna z jakas lalą ! Lzy naszły mi do oczu.
- Dziękuje - krzyknęlam i wybieglam.
- Zaczekaj - uslyszałam tylko nie chciałam czekac.
Pobieglam prosto do domu. I tu właśnie koniec mojej historii teraz juz wiecie.
- Louisa nie mozesz on cie kocha jestem pewna to nie porozumienie.
- Na pewno - powiedziałam sarkastycznie.
Ucieklam z domu nie było mnie kilka tygodni mieszkalam u kuzynki na drugim krańcu kraju. Gdy przyjechałam... Było już za póżno.
Weszłam do pokoju. Zobaczylam płaczącą Majkę. Gdy mnie zobaczyła, probowała mi coś powiedzieć ale przez łzy nie zrozumiałam.Gdy sie uspokoila powiedziała mi trgiczną wiadomosć:
- mówilam ze cię kocha, to byl zaklad że go nie zostawisz,- lkała- inaczej by go zabili, a teraz on nie żyje !
-jak to kto zayn ?
-tak... - to było za wiele. zemdlalam.
Zayn byl mi bliski mimo ran kochalam go. Zle zrobilam wyjezdrzając. Moze gdybym zostala... Ale teraz to już nie ważne. Mogłam go przynajniej wysłuchać.
~ Louisa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz